"Wciąż o Tobie mam sny,
a w nich tylko ja i Ty,
bezlitosny czas rozdziela nas,
Budzę się - nie ma Cię,
no powiedz gdzie jesteś gdzie
ja znowu zasnąć chcę."
~
Czas wrzucania nazwisk do Czary szybko nadszedł.
Hermiona właśnie siedziała na pustej ławce w Wielkiej Sali, a wokół pałętało się sporo osób chcących zobaczyć jak to Czara rozbłyśnie promieniem, gdy ktoś zgłosi się na kandydata. Rozłożyła opasłą lekturę u siebie na kolanach i zaczęła ją kartkować w skupieniu do momentu, gdy śmiech kilku osób przeszkodził jej. Hermiona podniosła wzrok i napotkała Cedrika, a wokół niego paru Puchonów śmiejących się wraz z nim i popychających w kierunku Czary. Chłopak dłonią przeczesał włosy, a w drugiej mocniej ścisnął karteczkę ze swoimi danymi. Wystąpił i pewnym krokiem przeszedł przez barierę wieku i wrzucił do Czary kawałek papieru. Płomień nieco przygasł, a zaraz buchnął niebieskim promieniem. Puchon uśmiechnął się szeroko, a jego policzki wyraźnie były czerwone z tej dumy. Odwrócił się na pięcie i wraz z kumplami opuścił Wielką Salę. Hermiona już miała spuścić wzrok, gdy obiekt jej westchnień (według Ginny) oddalił się, ale do sali wkroczył nie kto inny jak...
Wiktor Krum.
Miał na sobie swój ciemny płaszcz i stawiał pewne kroki w kierunku Czary. Minę miał poważną, stanowczą i nieustępliwą, a wzrok skupiony przed siebie. Gdy kątem oka dostrzegł Hermionę siedzącą nad książką, uśmiechnął się do niej, a ona spuściła wzrok i wróciła do swojej lektury.
Bułgar wrzucił swoje nazwisko do Czary, a ona zrobiła to samo jak to Cedrik wrzucał swój kawałek pergaminu. Przygasła, buchnęła promieniem i znów paliła się swoim magicznym tempem.
-Ej,Miona! Chcesz zobaczyć jak to wrzucamy i nasze nazwiska? - przy niej pojawił się Fred Weasley wraz z George'm.
Panna Granger teatralnie wywróciła oczami i zamknęła książkę kładąc ją obok siebie. Wzięła głęboki wdech i wydech i zwróciła się w kierunku bliźniaków.
-Serio jesteście takimi idiotami? Tam o - wskazała palcem na okrąg przy czarze - jest bariera, która odrzuci was o dobre kilka metrów jak spróbujecie ją przekroczyć. Dumbledore sam ją wyznaczył i przewidział na bank wasze pomysły - mruknęła.
-Dlatego mamy to - Fred i George wyjęli z szat fiolki z eliksirem.
Nie mówcie mi, że ci kretyni mają eliksir postarzający, bo wybuchnę śmiechem.
-Na trzy, Freedie? - uśmiechnął się George i z bratem stuknęli się fiolkami z cieczą, a potem skrzyżowali swoje ręce tak by wypić na krzyż..ramię w ramię. Odliczyli do trzech po czym chlusnęli w siebie zawartość buteleczki.
Wtedy ich twarze nie wyglądały już tak młodo. Pojawił się obfity, siwy zarost, przy kącikach oczu i na czole zmarszczki, a w dłoniach trzymali laski, jedną dłonią trzymając obolały krzyż. Jednak wysilali się na najszerszy uśmiech jaki ich było stać.
-Kretyni - Hermiona przyłożyła otwartą dłoń do czoła.
Zaczęła oglądać poczynania Weasley'ów. Możliwym, jak najszybszym krokiem zmierzyli ku barierze i przekroczyli ją. Przybili sobie piątki i wrzucili swoje kartki do Czary. I znowu powtórka.
Przygasła, buchnęła i znów jarzyła się swoim blaskiem.
Po chwili jednak ich kartki zostały wyrzucone z ogromną siłą, tak że bliźniacy znaleźli się poza barierą, a w sali dało się słyszeć stłumione chichoty innych uczniów. Fred i George szybko podnieśli się z podłogi, gdy eliksir przestał działać i wielce obrażeni opuścili wielką salę idąc z założonymi rękami na piersi. W drzwiach minęli się z Fleur Delacure, która miała na sobie jasno niebieską spódnicę do kolan i niebieską koszulkę z krótkim rękawem. Z uśmiechem przemierzyła środek sali, a Hermiona zauważyła maślane oczy Rona naprzeciwko, gdy ten spoglądał na blondwłosą piękność Beauxbatons.
Dziewczyna wrzuciła swoją karteczkę i znowu powtórka. Czara przygasła, buchnęła płomieniem i paliła się dalej. Fleur uśmiechnęła się szeroko i opuściła szybkim krokiem wielką salę. Więcej już nikt nie pojawił się, by zgłosić się na kandydata Turnieju.
Hermiona pozbierała swoje rzeczy i również opuściła pomieszczenie kierując się do swojego dormitorium.
Przemierzała korytarz dosyć szybko i nie patrzyła przed siebie tylko wzrok miała wbity w swoje nogi i nawet nie zauważyła, że ktoś idzie przed nią z tą samą postawą co ona. Panna Granger wpadła na ową osobę i odbiła się na tyle mocno, że twardo wylądowała na podłodze, a książka wyleciała jej z rąk.
-Przepraszam... - powiedziała cicho Gryfonka i podniosła wzrok i napotkała Puchona.
-Nic się nie stało, to ja powinienem uważać - rzucił z uśmiechem i wyciągnął w jej stronę dłoń, by pomóc wstać kasztanowłosej. - A w ramach rekompensaty za ten wypadek co powiesz na jutrzejszy spacer?
Hermiona spojrzała na Cedrika pytająco. Wyciągnęła dłoń i pochwyciła jego, by się podnieść. Przykucnęła i zabrała książkę z podłogi, a po chwili stała już twarzą w twarz z puchonem.
-Hm...skoro nalegasz...chętnie się przejdę - uśmiechnęła się, a ten gest odwzajemnił chłopak.
-To spotkajmy się przy wyjściu o piątej, co ty na to? - zapytał i znów uniósł kąciki ust.
Panna Granger zaśmiała się pod nosem.
-W porządku. To do zobaczenia Cedriku! - powiedziała radośnie i ruszyła przed siebie znikając puchonowi z pola widzenia.
On również zaśmiał się cicho i pomachał niedowierzająco głową i sam ruszył w swoim kierunku do dormitoriów domu Hufflepuff. Był szczęśliwy, że Gryfonka przyjęła jego zaproszenie, którego wcześniej nie planował.
Ale jedno musiał sobie przyznać:
•Lubił ją
•I cholernie się cieszył, że spędził z nią czas na Mistrzostwach
Gdy tylko dotarł do swojego łóżka to jedyne co zrobił to wykąpał się i zarzucił na siebie krótkie spodenki i położył się do łóżka. Od razu zasnął, gdyż był całkowicie wyczerpany wrażeniami. Zgłosił się do Czary Ognia jako jedyny z Hogwartu z czego z pewnością zostanie wybrany, zaprosił jedną z najładniejszych dziewczyn z Hogwartu bynajmniej jego zdaniem była bardzo ładna niż inne oraz każdy dzień był dla niego ekscytujący i zaskakiwał go czymś nowym.
Hermiona opadła na swoje łóżko i przymknęła oczy.
Była totalnie wyczerpana.
Nie przypuszczała, że nauka potrafi jednak dać w kość i czasami zanudzić człowieka na śmierć. Nawet nie zauważyła kiedy Ginny klapnęła na jej łóżko na tyle szybko i zwinnie, że Hermiona wzdrygnęła się i szybko zmusiła się do pozycji siedzącej.
Napotkała wzrok Rudej, która spoglądała na nią wyczekująco.
-Co mi się tak przyglądasz? - spytała kasztanowłosa.
-Opowiadaj! Widzę, że gdybyś mogła skakałabyś ze szczęścia - Ginny nie owijała w bawełnę. Hermiona westchnęła ciężko, wiedząc, że przyjaciółka nie ma zamiaru odpuścić nowych wiadomości.
-Cedrik zaprosił mnie na spacer. Jutro. - powiedziała z uśmiechem ,a potem ze szczegółami opowiedziała Rudej całą sytuację.
Widać było, że Weasley'ówna jest podekscytowana tym, że przystojny puchon zaprosił jej przyjaciółkę na spacer, a kasztanowłosa cieszy się jak głupia mimo, że nie okazywała tego na zewnątrz.
Ale w środku miała stado motyli.
Po wyczerpujących pytaniach i odpowiedziach dwie Gryfonki zasnęły, odpływając w objęcia Morfeusza
Kolejny dzień w Hogwarcie szybko nadszedł.
Hermiona wraz z Ginny po odbyciu porannych czynnościach podążały szybkim krokiem w stronę Wielkiej Sali, gdzie Czara miała wytypować reprezentantów Turnieju.
Każdy z uczniów był tym podekscytowany. W drodze dziewczyny spotkały Harry'ego i Rona i wraz z nimi pewnym krokiem wkroczyli do sali, zajmując miejsca.
Hermiona odruchowo spojrzała na stół Hufflepuff i napotkała wzrok Cedrika, a on w tym momencie spojrzał na nią. Nie ukrywała rumieńców, które się właśnie pojawiły, ale też nie odwróciła wzroku.
Z miny puchona wyczytała, że był ciekawy losowania Czary, ale również bał się. Turniej wiązał się z wielkim niebezpieczeństwem, a ona martwiła się o niego, jak o przyjaciela. Postanowiła, że będzie go wspierać.
*
Gdy wszyscy już byli obecni, Dumbledore wstał od kadry nauczycieli i podszedł do Czary Ognia. W sali była cisza, a każdy obserwował poczynania dyrektora.
Podszedł wolnym krokiem do Czary, a ta po chwili zapaliła się na kolor rubinowy. Wyrzuciła nieco spaloną karteczkę, a Albus drżącą ręką przeczytał nazwisko.
-Wiktor Krum! - jego głośny głos rozległ się po sali. W sali rozbrzmiały głośne brawa, a Bułgar nie krył swojego zadowolenia i pewnym krokiem podszedł do Dumbledora, uścisnął jego dłoń i stanął obok.
Czara znów zabłysnęła i wyrzuciła kolejną karteczkę. Albus po raz kolejny odczytał dane.
-Fleur Delacure! - znów rzekł głośno.
Wysoka blondyna uśmiechnęła się do swoich koleżanek i również ruszyła, by po chwili zająć miejsce obok Kruma.
Wyrzucono kolejną karteczkę, a Hermiona wiedziała, że teraz będzie to uczeń Hogwartu i martwiło ją to coraz bardziej.
-Cedrik Diggory! - krzyknął Albus, a w sali zaczęły się głośne brawa. Panna Granger spojrzała na puchona z troską.
Cholera, Gryfonka martwi się o puchona, do czego ten świat zmierza?!
-Herm, spokojnie. Będzie dobrze - pocieszyła ją Ruda, a ona uwierzyła w jej słowa.
Tylko nikt nie przewidział tego, że Czara wyrzuci kolejne nazwisko....
-Harry Potter. - powiedział niespokojnie Dumbledore, a w sali zapanował chaos, jak to czwartoklasista zostanie z puchonem reprezentantem Hogwartu. Wybraniec niechętnie podniósł się i pomaszerował do dyrektora, a ten wraz z resztą wyprowadził go do dormitorium, gdzie całą czwórką mieli spędzać czas i przygotowywać się do Turnieju.
Hermiona uroniła łzę. Najpierw jedną i czystą, a potem spływały kolejne łzy, a ona zaczęła zanosić się szlochem. Ginny przytuliła przyjaciółkę i zaczęła gładzić jej włosy, szepcząc by się uspokoiła.
Cedrik nim opuścił z Albusem,Fleur,Wiktorem i Harrym wielką salę, zauważył płaczącą Hermionę i serce mu pękało na ten widok.
Nie znosił kiedy dziewczyna płacze i kiedy jest dla niego ważna.
-Panie Dyrektorze, muszę dzisiaj o piątej wyjść na dwie-trzy godziny załatwić jedną rzecz. Nie będzie problemu, prawda? - zwrócił się puchon do stojącego staruszka. Ten tylko zaprzeczył.
-Proszę bardzo, przecież nie dałem wam kary, że macie siedzieć tam tydzień bez możliwości wychodzenia. Jednak proszę cię, żebyś do 22 był już tutaj w dormitorium.
Cedrik uśmiechnął się szeroko, wiedząc, że uda mu się zobaczyć z Gryfonką. Po raz kolejny był szczęśliwy.
a w nich tylko ja i Ty,
bezlitosny czas rozdziela nas,
Budzę się - nie ma Cię,
no powiedz gdzie jesteś gdzie
ja znowu zasnąć chcę."
~
Czas wrzucania nazwisk do Czary szybko nadszedł.
Hermiona właśnie siedziała na pustej ławce w Wielkiej Sali, a wokół pałętało się sporo osób chcących zobaczyć jak to Czara rozbłyśnie promieniem, gdy ktoś zgłosi się na kandydata. Rozłożyła opasłą lekturę u siebie na kolanach i zaczęła ją kartkować w skupieniu do momentu, gdy śmiech kilku osób przeszkodził jej. Hermiona podniosła wzrok i napotkała Cedrika, a wokół niego paru Puchonów śmiejących się wraz z nim i popychających w kierunku Czary. Chłopak dłonią przeczesał włosy, a w drugiej mocniej ścisnął karteczkę ze swoimi danymi. Wystąpił i pewnym krokiem przeszedł przez barierę wieku i wrzucił do Czary kawałek papieru. Płomień nieco przygasł, a zaraz buchnął niebieskim promieniem. Puchon uśmiechnął się szeroko, a jego policzki wyraźnie były czerwone z tej dumy. Odwrócił się na pięcie i wraz z kumplami opuścił Wielką Salę. Hermiona już miała spuścić wzrok, gdy obiekt jej westchnień (według Ginny) oddalił się, ale do sali wkroczył nie kto inny jak...
Wiktor Krum.
Miał na sobie swój ciemny płaszcz i stawiał pewne kroki w kierunku Czary. Minę miał poważną, stanowczą i nieustępliwą, a wzrok skupiony przed siebie. Gdy kątem oka dostrzegł Hermionę siedzącą nad książką, uśmiechnął się do niej, a ona spuściła wzrok i wróciła do swojej lektury.
Bułgar wrzucił swoje nazwisko do Czary, a ona zrobiła to samo jak to Cedrik wrzucał swój kawałek pergaminu. Przygasła, buchnęła promieniem i znów paliła się swoim magicznym tempem.
-Ej,Miona! Chcesz zobaczyć jak to wrzucamy i nasze nazwiska? - przy niej pojawił się Fred Weasley wraz z George'm.
Panna Granger teatralnie wywróciła oczami i zamknęła książkę kładąc ją obok siebie. Wzięła głęboki wdech i wydech i zwróciła się w kierunku bliźniaków.
-Serio jesteście takimi idiotami? Tam o - wskazała palcem na okrąg przy czarze - jest bariera, która odrzuci was o dobre kilka metrów jak spróbujecie ją przekroczyć. Dumbledore sam ją wyznaczył i przewidział na bank wasze pomysły - mruknęła.
-Dlatego mamy to - Fred i George wyjęli z szat fiolki z eliksirem.
Nie mówcie mi, że ci kretyni mają eliksir postarzający, bo wybuchnę śmiechem.
-Na trzy, Freedie? - uśmiechnął się George i z bratem stuknęli się fiolkami z cieczą, a potem skrzyżowali swoje ręce tak by wypić na krzyż..ramię w ramię. Odliczyli do trzech po czym chlusnęli w siebie zawartość buteleczki.
Wtedy ich twarze nie wyglądały już tak młodo. Pojawił się obfity, siwy zarost, przy kącikach oczu i na czole zmarszczki, a w dłoniach trzymali laski, jedną dłonią trzymając obolały krzyż. Jednak wysilali się na najszerszy uśmiech jaki ich było stać.
-Kretyni - Hermiona przyłożyła otwartą dłoń do czoła.
Zaczęła oglądać poczynania Weasley'ów. Możliwym, jak najszybszym krokiem zmierzyli ku barierze i przekroczyli ją. Przybili sobie piątki i wrzucili swoje kartki do Czary. I znowu powtórka.
Przygasła, buchnęła i znów jarzyła się swoim blaskiem.
Po chwili jednak ich kartki zostały wyrzucone z ogromną siłą, tak że bliźniacy znaleźli się poza barierą, a w sali dało się słyszeć stłumione chichoty innych uczniów. Fred i George szybko podnieśli się z podłogi, gdy eliksir przestał działać i wielce obrażeni opuścili wielką salę idąc z założonymi rękami na piersi. W drzwiach minęli się z Fleur Delacure, która miała na sobie jasno niebieską spódnicę do kolan i niebieską koszulkę z krótkim rękawem. Z uśmiechem przemierzyła środek sali, a Hermiona zauważyła maślane oczy Rona naprzeciwko, gdy ten spoglądał na blondwłosą piękność Beauxbatons.
Dziewczyna wrzuciła swoją karteczkę i znowu powtórka. Czara przygasła, buchnęła płomieniem i paliła się dalej. Fleur uśmiechnęła się szeroko i opuściła szybkim krokiem wielką salę. Więcej już nikt nie pojawił się, by zgłosić się na kandydata Turnieju.
Hermiona pozbierała swoje rzeczy i również opuściła pomieszczenie kierując się do swojego dormitorium.
Przemierzała korytarz dosyć szybko i nie patrzyła przed siebie tylko wzrok miała wbity w swoje nogi i nawet nie zauważyła, że ktoś idzie przed nią z tą samą postawą co ona. Panna Granger wpadła na ową osobę i odbiła się na tyle mocno, że twardo wylądowała na podłodze, a książka wyleciała jej z rąk.
-Przepraszam... - powiedziała cicho Gryfonka i podniosła wzrok i napotkała Puchona.
-Nic się nie stało, to ja powinienem uważać - rzucił z uśmiechem i wyciągnął w jej stronę dłoń, by pomóc wstać kasztanowłosej. - A w ramach rekompensaty za ten wypadek co powiesz na jutrzejszy spacer?
Hermiona spojrzała na Cedrika pytająco. Wyciągnęła dłoń i pochwyciła jego, by się podnieść. Przykucnęła i zabrała książkę z podłogi, a po chwili stała już twarzą w twarz z puchonem.
-Hm...skoro nalegasz...chętnie się przejdę - uśmiechnęła się, a ten gest odwzajemnił chłopak.
-To spotkajmy się przy wyjściu o piątej, co ty na to? - zapytał i znów uniósł kąciki ust.
Panna Granger zaśmiała się pod nosem.
-W porządku. To do zobaczenia Cedriku! - powiedziała radośnie i ruszyła przed siebie znikając puchonowi z pola widzenia.
On również zaśmiał się cicho i pomachał niedowierzająco głową i sam ruszył w swoim kierunku do dormitoriów domu Hufflepuff. Był szczęśliwy, że Gryfonka przyjęła jego zaproszenie, którego wcześniej nie planował.
Ale jedno musiał sobie przyznać:
•Lubił ją
•I cholernie się cieszył, że spędził z nią czas na Mistrzostwach
Gdy tylko dotarł do swojego łóżka to jedyne co zrobił to wykąpał się i zarzucił na siebie krótkie spodenki i położył się do łóżka. Od razu zasnął, gdyż był całkowicie wyczerpany wrażeniami. Zgłosił się do Czary Ognia jako jedyny z Hogwartu z czego z pewnością zostanie wybrany, zaprosił jedną z najładniejszych dziewczyn z Hogwartu bynajmniej jego zdaniem była bardzo ładna niż inne oraz każdy dzień był dla niego ekscytujący i zaskakiwał go czymś nowym.
Hermiona opadła na swoje łóżko i przymknęła oczy.
Była totalnie wyczerpana.
Nie przypuszczała, że nauka potrafi jednak dać w kość i czasami zanudzić człowieka na śmierć. Nawet nie zauważyła kiedy Ginny klapnęła na jej łóżko na tyle szybko i zwinnie, że Hermiona wzdrygnęła się i szybko zmusiła się do pozycji siedzącej.
Napotkała wzrok Rudej, która spoglądała na nią wyczekująco.
-Co mi się tak przyglądasz? - spytała kasztanowłosa.
-Opowiadaj! Widzę, że gdybyś mogła skakałabyś ze szczęścia - Ginny nie owijała w bawełnę. Hermiona westchnęła ciężko, wiedząc, że przyjaciółka nie ma zamiaru odpuścić nowych wiadomości.
-Cedrik zaprosił mnie na spacer. Jutro. - powiedziała z uśmiechem ,a potem ze szczegółami opowiedziała Rudej całą sytuację.
Widać było, że Weasley'ówna jest podekscytowana tym, że przystojny puchon zaprosił jej przyjaciółkę na spacer, a kasztanowłosa cieszy się jak głupia mimo, że nie okazywała tego na zewnątrz.
Ale w środku miała stado motyli.
Po wyczerpujących pytaniach i odpowiedziach dwie Gryfonki zasnęły, odpływając w objęcia Morfeusza
Kolejny dzień w Hogwarcie szybko nadszedł.
Hermiona wraz z Ginny po odbyciu porannych czynnościach podążały szybkim krokiem w stronę Wielkiej Sali, gdzie Czara miała wytypować reprezentantów Turnieju.
Każdy z uczniów był tym podekscytowany. W drodze dziewczyny spotkały Harry'ego i Rona i wraz z nimi pewnym krokiem wkroczyli do sali, zajmując miejsca.
Hermiona odruchowo spojrzała na stół Hufflepuff i napotkała wzrok Cedrika, a on w tym momencie spojrzał na nią. Nie ukrywała rumieńców, które się właśnie pojawiły, ale też nie odwróciła wzroku.
Z miny puchona wyczytała, że był ciekawy losowania Czary, ale również bał się. Turniej wiązał się z wielkim niebezpieczeństwem, a ona martwiła się o niego, jak o przyjaciela. Postanowiła, że będzie go wspierać.
*
Gdy wszyscy już byli obecni, Dumbledore wstał od kadry nauczycieli i podszedł do Czary Ognia. W sali była cisza, a każdy obserwował poczynania dyrektora.
Podszedł wolnym krokiem do Czary, a ta po chwili zapaliła się na kolor rubinowy. Wyrzuciła nieco spaloną karteczkę, a Albus drżącą ręką przeczytał nazwisko.
-Wiktor Krum! - jego głośny głos rozległ się po sali. W sali rozbrzmiały głośne brawa, a Bułgar nie krył swojego zadowolenia i pewnym krokiem podszedł do Dumbledora, uścisnął jego dłoń i stanął obok.
Czara znów zabłysnęła i wyrzuciła kolejną karteczkę. Albus po raz kolejny odczytał dane.
-Fleur Delacure! - znów rzekł głośno.
Wysoka blondyna uśmiechnęła się do swoich koleżanek i również ruszyła, by po chwili zająć miejsce obok Kruma.
Wyrzucono kolejną karteczkę, a Hermiona wiedziała, że teraz będzie to uczeń Hogwartu i martwiło ją to coraz bardziej.
-Cedrik Diggory! - krzyknął Albus, a w sali zaczęły się głośne brawa. Panna Granger spojrzała na puchona z troską.
Cholera, Gryfonka martwi się o puchona, do czego ten świat zmierza?!
-Herm, spokojnie. Będzie dobrze - pocieszyła ją Ruda, a ona uwierzyła w jej słowa.
Tylko nikt nie przewidział tego, że Czara wyrzuci kolejne nazwisko....
-Harry Potter. - powiedział niespokojnie Dumbledore, a w sali zapanował chaos, jak to czwartoklasista zostanie z puchonem reprezentantem Hogwartu. Wybraniec niechętnie podniósł się i pomaszerował do dyrektora, a ten wraz z resztą wyprowadził go do dormitorium, gdzie całą czwórką mieli spędzać czas i przygotowywać się do Turnieju.
Hermiona uroniła łzę. Najpierw jedną i czystą, a potem spływały kolejne łzy, a ona zaczęła zanosić się szlochem. Ginny przytuliła przyjaciółkę i zaczęła gładzić jej włosy, szepcząc by się uspokoiła.
Cedrik nim opuścił z Albusem,Fleur,Wiktorem i Harrym wielką salę, zauważył płaczącą Hermionę i serce mu pękało na ten widok.
Nie znosił kiedy dziewczyna płacze i kiedy jest dla niego ważna.
-Panie Dyrektorze, muszę dzisiaj o piątej wyjść na dwie-trzy godziny załatwić jedną rzecz. Nie będzie problemu, prawda? - zwrócił się puchon do stojącego staruszka. Ten tylko zaprzeczył.
-Proszę bardzo, przecież nie dałem wam kary, że macie siedzieć tam tydzień bez możliwości wychodzenia. Jednak proszę cię, żebyś do 22 był już tutaj w dormitorium.
Cedrik uśmiechnął się szeroko, wiedząc, że uda mu się zobaczyć z Gryfonką. Po raz kolejny był szczęśliwy.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ♥


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz