sobota, 7 maja 2016

Rozdział 4

Nawet nie pamiętała kiedy ostatnio zdarzyło jej się dobrze spać.
Nie miała koszmarów, żadnych lęków....był tylko On w jej głowie. Zaprzątający jej myśli.
Przeciągnęła się leniwie i niechętnie wstała z łóżka.
O dziwo, Ginny już nie spała i siedziała wyciągnięta na łóżku, zagłębiona w lekturze. Usłyszawszy o tym, że lokatorka nie śpi, podniosła wzrok znad książki.
-Pani Diggory już wstała?  - zaczepiła.
Hermiona zagryzła wargę.
-Odczep się, Weasley.
-Dzisiaj też gdzieś idziecie razem?
-Nie wiem. - Wskazała palcem zegarek. - Przekonamy się na śniadaniu.
Ginny podniosła się z łóżka i zaczekała aż Hermiona się ogarnie. W pokoju wspólnym wieży Gryffindoru spotkały Harry'ego i Rona. Chłopcy w pośpiechu zbierali swoje notatki ze stołu i wciskali je do toreb.
-Praca domowa? - zapytała Hermiona.
Gryfoni podnieśli wzrok na swoje przyjaciółki. Byli ewidentnie zmieszani.
-Um...tak - wyjąkał Harry. - Siedzieliśmy do późna no i eh...ważne, że ją mamy. Inaczej Snape obdarłby nas ze skóry.
Kasztanowłosa uśmiechnęła się promiennie z Ginny w towarzystwie przyjaciół opuścili wieżę Gryffindoru, zmierzając ku wielkiej sali.
Dochodziła powoli godzina ósma, a lekcje zaczynały się o dziewiątej, więc wszyscy mieli jeszcze godzinę, by w spokoju zjeść śniadanie.
W sali już panował gwar rozmów między uczniami domów. Gdy tylko weszła od razu poczuła przeszywające spojrzenie.
Cedirk.
Siedział w towarzystwie przyjaciół i patrzył na nią. Skupiony i poważny. Nie miał ochoty oderwać od niej wzorku. Był jak zahipnotyzowany.
-Gapi się na Ciebie - zaświergotała ruda.
-Cśśś. - Zganiła ją. - To nic nie znaczy, Ginny. Nic, a nic.
Siadły do stołu, zabierając się od razu do jedzenia. Każdy był pogrążony w jakiejś rozmowie, co było codziennością dla Hermiony. Ciszę przerwał Dumbledore, który swoim charyzmatycznym klaśnięciem w dłonie przywołał do spokoju wszystkich uczniów.
-Dzisiaj po czwartej godzinie lekcyjnej odbędzie się wyjście do Hogsmeade dla klas czwartych  i trzecich. Po zajęciach proszę stawić się na dziedzińcu.
I wrócił na miejsce, a po sali znowu przebiegły szmery i pomruki. Ginny nachyliła się w stronę przyjaciółki.
-Chyba jednak spędzicie czas razem, Herm.
-Nie odpuścisz, co?
-Nigdy.
Na potwierdzenie słów spojrzała na Gryfonkę i niczym jak brat ugryzła udko kurczaka.

Po śniadaniu Hermiona w towarzystwie Ginny zmierzała ku wyjściu, by zaraz na korytarzu mogły się rozejść do poszczególnych klas na zajęcia.
-Poczekam na was przed salą - oznajmiła Hermiona do Harry'ego i Rona.
Chłopcy skinęli głowami i kończyli śniadanie.
Tuż za drzwiami kasztanowłosą zaczepił Puchon.
-Hermiono - zaczął. - Zechcesz mi towarzyszyć w drodze do Hogsmeade i zaprosić się na kremowe piwo?
Uśmiechnął się tak idealnie (jak zawsze dla Hermiony) i dłonią przeczesał włosy.
-Chętnie, Cedriku. Dziękuję za zaproszenie. - Odpowiedziała i posłała mu uśmiech.
Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej słysząc pozytywną odpowiedź.
-Więc do zobaczenia na dziecińcu, Hermiono - szepnął jej tuż przy uchu. - Nie mogę się doczekać.
I poszedł korytarzem w stronę sali od transmutacji.
Ginny widziała jak jej przyjaciółka rozmawia z puchonem i gdy on tylko się oddalił, ta zaczęła zasypywać Hermionę pytaniami.
-Umówiliście się?Co mówił? Jak wy razem słodko wyglądacie!
-Ginny ucisz się, wariatko! - zganiła ją kasztanowłosa. - Zaprosił mnie na wspólne wyjście do Hogsmeade i na piwo kremowe. Nic wielkiego.
-Na Merlina, Herm! Ty się rumienisz!
-Odczep się Ruda - rzuciła, gdy zobaczyła już blisko Harry'ego i Rona. - Idę z chłopakami na Eliksiry.
-Ja mam Obronę. Zobaczymy się w bibliotece - zaświergotała i poleciała w przeciwną stronę.
Trójka Gryfonów udała się do lochów.


-Na merlina, w końcu minęła czwarta godzina - jęknęła Ginny idąc z Hermioną na dziedziniec.
Trzy przerwy spędzały w bibliotece rozprawiając o Puchonie. Głównie to Weasley'ówna nadawała jak katarynka, a Hermiona nie wiedziała już co odpowiadać ciekawej Gryfonce.
Na dziecińcu zebrało się już sporo uczniów z klas trzecich i czwartych, Zaczęła szukać w tłumie Cedrik'a jednak on szybciej znalazł ją.
Stanął za Hermioną i zawołał.
-Gotowa?
-Jak nigdy - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Idziemy?
-Tak. Opiekunowie klas czwartych już są. Sprawdzą obecność i idziemy.
Jak powiedział tak było. Profesor McGonagall i Pomona Sprout sprawdzały obecność klas czwartych, a Profesor Flitwick z innym nauczycielem, którego Hermiona nie mogła dostrzec sprawdzali klasy trzecie.
Wkrótce ruszyli w niewielkich odstępach grupami.
Cedrik i Hermiona szli jako ostatni i rozmawiali  o wszystkim. Mieli bardzo dużo czasu do zakończenia wycieczki, więc mieli czas na szeroki zakres rozmów.
Okazało się, że mieli wiele wspólnych zainteresowań. Książki, filmy, podejście do nauki...Gryfonka poczuła, że znalazła swoją bratnią duszę.
Taką jedną, jedyną.
A co najlepsze? Była w nim szaleńczo i nieodparcie zakochana. Niczym Damon w Elenie, która nie dostrzegała tego z początku.
-Chodź idziemy na obiecane piwo kremowe - oznajmił i wskazał tawernę.
Hermiona chętnie poszła z nim do wskazanego lokalu. Siadła w stoliku przy oknie i czekała na puchona, który poszedł po napój.
Wrócił z dwoma pełnymi naczyniami. Jedno postawił przed Gryfonką, a drugie obok, po czym siadł koło niej i obserwował jak powoli Hermiona upiła pierwszy łyk.
-Jest pyszne - mruknęła. - Skąd wiedziałeś, że lubię z dodatkiem kawałków czekolady?
-Przeczucie - odpowiedział. - Poza tym jesteś wyjątkowa, więc nie lubiłabyś zwykłych rzeczy. Są wtedy wyjątkowe jak Ty.
-Oj, nie przesadzaj Cedriku - zarumieniła się i poczuła jak powoli zalewa ją fala gorąca. - Nie jestem wyjątkowa. Jestem normalną czarownicą. Nikim niezwykłym.
-I tu się bardzo mylisz.
Po tym stwierdzeniu przeczesał dłonią włosy i spojrzał na nią. Duże czekoladowe oczy mieszały się z jego spojrzeniem ciemnych niczym noc oczu.
Jak ogień i lód.
Ziemia i Niebo.
Ona i On.
Niby podobni, ale z dwóch różnych światów.


CZYTASZ? = KOMENTARZ OBOWIĄZKOWY!
Jest! Wena do Cedmione powróciła, więc napisałam rozdział 4.
Przepraszam, że tyle czekaliście. 
Mam nadzieję, że wasze czekania się opłaciły :)

6 komentarzy:

  1. Dobra! Chwila, muszę się skupić... Na gacie Merlina! To jest tak zajebiste, że nie myślę jasno (no i w małym stopniu też dlatego, że jest po 11, a ja nie śpię od rana). Czytałam wszystkie twoje blogi Dramione i przypadkowo trafiłam tutaj, jednak wcale tego nie żałuję. Piszesz świetnie, tak lekko i bardzo przyjemnie się to czyta. Życzę weny, twoja ~A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ~A! Twoja opinia wiele dla mnie znaczy, gdyż często widzę i czytam twoje komentarze, które naprawdę podnoszą na duchu i napełniają mnie motywacją jak inne "te pozytywne komentarze". Cóż mam nadzieję, że dalej mogę czytać kolejne twoje komentarze w najbliższych rozdziałach Dramione, Cedmione i blogów niezwiązanych z HP.
      Pozdrawiam ciepło! ~Magical Angel

      Usuń
    2. Muszę przyznać, że komentowanie czegoś tak dobrego jak twoje dzieła to sama przyjemność. Cieszę się, że moje komentarze tak na Ciebie działają. Niestety, nie zawsze udaje mi się komentować, ale wiedz, że czytam każdy twój rozdział i każdy wywiera na mnie ogromne wrażenie. Życzę Ci weny, bo sama cierpię na jej brak 😂 ~A

      Usuń
  2. Jej! Suuuper! Kiedy następny rozdział? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej! Suuuper! Kiedy następny rozdział? :P

    OdpowiedzUsuń